Źródła wiedzy o historii Krasnegostawu, mojego rodzinnego miasta, są ubogie. Burzliwe dzieje poprzez wieki – doszczętne pożary, zarazy, najazdy wojsk: tatarskich, kozackich, szwedzkich, siedmiogrodzkich, moskiewskich, powstania i wojny światowe, powodowały zniszczenia tak wielkie, że brak jest dokumentów historycznych pochodzących z terenu samego miasta. Zachowały się w rozproszeniu te, które ukazują miasto widziane z zewnątrz (zapisy kancelarii królewskich, lustracje, dzienniki podróży, listy, kopie dokumentów itp.). Zapewne z powodu tych dotkliwych luk w materiałach źródłowych, Krasnystaw nie doczekał się jeszcze swojej monografii, takiej, jakie stają się obecnie udziałem miast coraz mniejszych a także i wsi. Nie bez znaczenia może być fakt, że miasto lokalizowano wprost w Ziemiach Ruskich (mapa „Polonia et Silesia” w atlasie Marcatora (1590) nie pokazuje tych ziem a „Krassnystaw” znajduje się już za granicą na samym skraju mapy [242]) na pograniczu lub w granicach Rusi Czerwonej [140,155] lub Wołynia [181] a od połowy XV do końca XVIII wieku, Krasnystaw leżał w administracyjnych granicach Ziemi Chełmskiej [319] w Województwie Ruskim ze stolicą we Lwowie. Granica województw: Ruskiego i Lubelskiego przecinała trakt Krasnystaw-Lublin w połowie drogi pomiędzy Łopiennikiem a Fajsławicami [206]. Do województwa Lubelskiego Krasnystaw włączono w końcu XVIII wieku. Nie zajmowali się tymi terenami badacze wyłącznie dziejów Lubelszczyzny podobnie jak badacze wyłącznie dziejów Ziem wschodnich.
Szczupłość i nieciągłość materiałów źródłowych mogą uniemożliwiać zawodowemu historykowi napisanie satysfakcjonującej pracy monograficznej zgodnie ze wszystkimi arkanami sztuki. Moja sytuacja była inna, lepsza. Nie miałem ambicji napisania pracy o charakterze naukowym. Książeczka nie ma charakteru monografii lecz jest szkicem złożonym z szeregu obrazów miasta zapisanych w naszej historii (tytułowy „rys” to jeszcze mniej niż „zarys”). Ponadto – książeczka powstała z potrzeb emocjonalnych. Żyję w przeświadczeniu, że miejsce urodzenia – to specjalne miejsce na Ziemi, daleko więcej niż sam tylko zapis w metryce. Od kilkudziesięciu już lat w Krasnymstawie nie mieszkam a jednak stale jest to dla mnie miejsce wyjątkowe do którego z chęcią wracam, przynajmniej we wspomnieniach. Zapewne tak już pozostanie. I jeszcze jedno – podobną książeczkę może napisać każdy, kto tylko podejmie taki zamysł i ma odpowiednią motywację. Reszta to kwestia czasu.
Szukając zapisów o Krasnymstawie, nawiązałem lub odnowiłem szereg sympatycznych kontaktów, które świadczą, że osób zainteresowanych dziejami swojego miasta jest wiele. Zwracając się z prośbą o materiały, zwykle spotykałem się z życzliwością, chociaż były i takie nieliczne osoby (nawet z nimi rozmawiałem), które mi odmówiły lub zignorowały. Tego pojąć nie potrafię.
Dziesiątki godzin spędzonych w bibliotekach, setki godzin w internecie oraz dziesiątki książek kupionych po drodze, już są sowicie wynagrodzone przez te chwile, kiedy niespodziewanie znajdowałem coś ciekawego. Doznałem wielu satysfakcji podobnych do tej, kiedy znalazłem genealogiczny ślad mojego Praprapradziadka Józefa – wpis w indeksie księgi metrykalnej z roku 1785.
Materiały zbierałem dla własnej przyjemności. Kiedy było ich więcej, przedstawiłem na zjeździe rodzinnym w formie broszurki. Na pytanie Cioci Hali: „a dlaczego nie wydasz książki?”, pomyślałem, że ja byłbym wdzięczny autorowi takiej książeczki niezależnie od tego jak dalece byłaby niedoskonała. Tak więc w roku 2004 powstała broszurka (oraz strona internetowa, która miała w ciągu 3 lat ponad 15 tys. odwiedzin) „Krasnystaw – rys historyczny” wydana własnym staraniem. Po kilku latach, kiedy ilość materiałów znacznie wzrosła, postanowiłem znów podzielić się z tymi, którzy czują się związani z Krasnymstawem z nadzieją, że darują mi błędy i uchybienia.
Puławy, 19 października 2007 roku
Kazimierz Stołecki
| < Poprzednia |
|---|





